@Dzika_Wojowniczka_: Podobno już wcześniej było już źle. Tylko szkoda, że ja o tym nie wiedziałam bo przecież bym coś zrobiła...Chyba inaczej wyobrażał sobie życie przy moim boku. Powiedział, że przez te trzy lata, które z nim byłam bardzo się zmieniłam. Przestałam mieć własne zdanie, przestałam dążyć po swoje marzenia, przestałam żyć...
Jest w tym trochę prawdy...niestety...tak byłam owładnięta miłością, tak bardzo się zatraciłam. Wszystko zaczęło krążyć wokół niego. Tylko on się liczył...
Chcę sobie to tłumaczyć faktem, że nie posiadałam ojca, który całe życie pił. Nie było wesoło. Może potrzebowałam takiej dużej miłości bo nie miałam jej od własnego ojca. Może przyjęłam taką postać samej siebie, że potrzebowałam kogoś kto się mną zajmie??! Może stałam się na ten czas małą dziewczynką...
Jednak wiem, że pomimo tego co mnie spotkało powinnam być silna, twarda, stąpająca twardo po ziemi, która powinna wiedzieć, że mama nie jest w stanie pomóc mi finansowo. A ja siedziałam - niby studiowałam i nic nie robiłam...
Straszne...
Teraz po upływie kilku dni zastanawiam się czy jeślibym wcześniej poszła na terapię dda to może zmieniłabym swoje nastawienie, normalnie myślała, normalnie funkcjonowała...ten związek byłby normalnym związkiem bez krzywdzenia tej 2giej osoby (nawet jeśli się tego nie wie).
Krzywdziłam go swoim zachowaniem, swoim powolnym wypompowywaniem życia z siebie, swoim nicestwem...
Złamał mi serce ale myślę, że może chce przez to w jakimś stopniu mi pomóc, pomóc się odnaleźć.
Szkoda tylko, że nie mogę się zmieniać przy jego boku...
Kocham...
-
ps...:
-
Tajna Tożsamość:
-
malgorzata:
Pokaż wszystkie (3) ›